WinnerCo

baner2

Na dobre i na złe

Na dobre i na złe, czyli kampania księcia pana

 

Deklaracje przedwyborcze obecnego burmistrza, co do sposobu prowadzenia kampanii (a właściwie jej braku) były takie, że nie będzie żadnych bilbordów, banerów, wielkich plakatów itp. Może na mieście nie widać bilbordów, za to, gdyby zliczyć ilość plakatów z wizerunkiem burmistrza, wiszących na terenie Bogatyni, wyszłoby tych bilbordów pewnie z kilkadziesiąt. Co ciekawe, plakaty często wiszą tam, gdzie inni kandydaci nie mieliby szans „zawisnąć”, – czyli na mieniu gminy. Oczywiście, wywieszanie własnej fizjonomii na mieniu komunalnym nie jest dla naszego księcia pana niczym niewłaściwym, tak, więc spogląda pańskim okiem na swój lud („zawsze z wami, na dobre i na złe”) z drzwi i okien hali sportowej, płotu byłego gimnazjum nr 2 czy innych gminnych nieruchomości.

 

Jest jeszcze jedno małe, a może wielkie ALE.

Także Komitet Wyborczy Wyborców Razem dla Bogatyni (Jerzy Wiśniewski &company), jak na niepartyjny komitet, w niespotykanej do tej pory ilości (o wielkości nie wspomnę), rozwiesza plakaty swoich kandydatów do rad, także w miejscach, które do tej pory „promowały” Bogatynię hasłem „Najlepiej Zarządzana Gmina w Polsce” (konstrukcje na te bilbordy wykonane były na koszt miasta) oraz na chyba wszystkich latarniach, które także należą do gminy (miejsca te są raczej niedostępne dla innych, czytaj nie popierających Grzmielewicza, niepartyjnych kandydatów). Na tychże wielkich i małych plakatach, wielkimi literami widnieje popierany przez komitet kandydat na burmistrza: Andrzej Grzmielewicz. Obłuda i hipokryzja osiągnęły apogeum, gdyż na kilka dni przed wyborami, w miejscach, które prawdopodobnie należą do gminy, przed wejściem do lokali wyborczych np. przy ulicy Kościuszki, montuje się nowe, wielkie konstrukcje do naklejania plakatów. Oczywiście, kto jest „naklejony” w tym miejscu? Łatwo zgadnąć - ktoś z KWW RAZEM DLA BOGATYNI. Podkreślę, że przed wejściem do lokalu wyborczego, widnieje ogromny napis, kogo ten komitet popiera na burmistrza...

No cóż, niby wszystko zgodne z deklaracjami o braku wielkich reklam swojej osoby (przecież nie można zabronić pisać, że Andrzeja Grzmielewicza popiera dany komitet), ale odnoszę wrażenie, że ktoś nas wyborców próbuje w zawoalowany sposób zwyczajnie oszukać. Jeśli wyborcy mają takie samo odczucie jak ja, warto wyrazić swoje zdanie na ten temat przy urnie wyborczej.


Artur Prędota