WinnerCo

baner2

Jak hartowala sie stal
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
img_03kajakiTego raczej nie wiedzą uczestnicy dziewiątego spływu kajakowego po Nysie, wiedzą za to jak hartują się członkowie „ISO 2002” koło w Bogatyni.W umówionym miejscu o umówionej godzinie spotkali się ludzie, którzy nie przepadają za tradycyjnymi sobotnimi przyjemnościami związanymi z zakupami, porządkami i posiłków przyrządzaniem, ale kochającymi nade wszystko wyzwania.Takim niewątpliwie wyzwaniem był kolejny już spływ kajakowy organizowany przez Rudka  człowieka o „wielu twarzach”   (sołtys, listonosz, animator kultury) i o jednym nazwisku Kuczyc. Tenże Rudek, wysłał gołębia pocztowego w postaci sms’a o treści: „W sobotę zamknięcie sezonu kajakowego, płyniesz?” pytanie to zdecydowanie nie miało charakteru  retorycznego. Rudolf oczekiwał konkretnej i precyzyjnej odpowiedzi, gdyż musiał przygotować odpowiednią ilość kajaków nadających się do wodowania. Na apel Rudka odpowiedziało 8 osób ( w tym autorka tekstu, zapytała jeszcze czy lodołamacz zważywszy na warunki atmosferyczne jest przewidziany). Nie było wyjścia, słowo się rzekło, „jeden dla wszystkich wszyscy dla jednego”- tak już jest w naszym stowarzyszeniu. Lubimy się, lubimy spędzać ze sobą czas i lubimy też wyzwania. Nie było wiec innej alternatywy niż  stawić się w sobotnie przedpołudnie jak jeden mąż i jedna żona (bo u nas jest równouprawnienie) pod mostem w Sieniawce.
Aktu wodowania kajaków dokonał Prezes Kazimierz, jedną ręką trzymając cumy, drugą robiąc dokumentacje fotograficzną dla potomnych i na stronę.
Na hasło „cumy rzuć” (naprawdę ) Kazimierz rzucił cumy pozostawiając nas na pastwę żywiołu. Patrząc w stronę znikającego Kazimierza z aparatem fotograficznym na brzegu, „twardziele w kajakach” prawdopodobnie pozazdrościli mu jego pozycji brzegowej, „ale cóż, twardym trzeba być, nie miętkim!” jak, mawiał poeta.  W tym miejscu autorka postanowiła nie opisywać dalszego przebiegu wyprawy, ponieważ zdarzenia, które tam miały miejsce mroziły krew….., chociażby ze względu na temperaturę wody, jak również dlatego, że w grudniu planujemy zorganizować spływ Św. Mikołajów i nie ma co straszyć potencjalnych Mikołajów. Na uwagę również zasługuje fakt, potwierdzony matematycznie, że kajakarze i kajakarka po 3 godzinach dotarli na miejsce docelowe. Ilość przybyłych równa była ilości wypływających,  świadczy to bardzo dobrze o organizatorze spływu i o doskonałym przygotowaniu na ekstremalne warunki uczestników. Na zakończenie warto sobie zadać może cokolwiek retoryczne pytanie?Po co i dla kogo to robimy?  Odpowiedź jest banalna. Dla siebie i żeby pokazać innym, że nasze Stowarzyszenie to nie tylko polityka, to też ludzie, którzy lubią wspólnie realizować swoje marzenia i nie boją się wyzwań

Zdjęcia z naszego spływu dostępne są w galerii